Relacja z festiwalu Ars Cameralis 2008

Mercury Rev,30 listopada 2008, Muza Art Cafe, Sosnowiec

Relacja z festiwalu Ars Cameralis 2008 - Mercury Rev,30 listopada 2008, Muza Art Cafe, Sosnowiec 1

To nie była łatwa decyzja, dokładnie tego samego wieczoru w Katowicach gościł Herbie Hancock. Być może postąpiłem nielogicznie, wybierając Mercury Rev, a jednak nie widziałem innej możliwości. O ile Hancock to żywy pomnik, postać przede wszystkim historyczna, o tyle Mercury stanowił bardzo istotną cząstkę mojej edukacji muzycznej w czasach, gdy dźwięki odbierałem najintensywniej. Drużyna Jonatana Donahue jest więc mi bliższa emocjonalnie, a spora część ich twórczości miała na mnie wpływ bezpośrednio po jej puszczeniu w eter. Pojechałem do Sosnowca.

Nazwa lokalu - Muza Art Cafe – niewiele mi mówiła. Zdjęcia sugerowały jakąś przyciasną klitkę, więc byłem pozytywnie zaskoczony, gdy okazało się, że występ odbędzie się w starej sali kinowej. Niezbyt wielkiej, za to idealnej na koncerty znanych wykonawców mających problem z wypełnieniem większych hal w Polsce (a to niestety nasza norma).

Zaczęło się od wyświetlenia na telebimie obrazów prezentujących cały szereg inspiracji grupy. Byli tam m.in.: Dylan, Elliot Smith, Miles Davis, John Coltrane, Billie Holiday, David Bowie, Chemical Brothers, Beethoven, The Replacements, Flaming Lips i wielu innych. Było także – co chyba dla nas istotne – logo “Polish Jazz”.

Pojawili się w składzie 5-osobowym. Donahue powitał publikę butelką wina i uśmiechem, by chwilę później rozpocząć występ w taki sposób, jak rozpoczyna się ich ostatni, całkiem niezły album. „Snowlake In A Hot World” (połączony z instrumentalnym „October Sunshine”) przede wszystkim rozwiał wątpliwości co do charakteru samego wydarzenia. Jeśli ktoś spodziewał się miłego dla ucha koncertu, usypiającego słodyczą rozlanych i sennych dźwięków, trafił pod zły adres. Szczególnie fragmenty nowe, jak „People Are So Unpredictable” czy „Dream Of A Young Girl As A Flower” (mocna perkusyjna końcówka), pokazały, jak bardzo podatny na improwizacje jest materiał ze „Snowflake Midnight”, jak łatwo poddaje się wszelkim zwrotom akcji i ile w nim tkwi najzwyczajniejszego w świecie czadu. Duża tu rola perkusisty i gościa za konsoletą, ale także sam widok Dave’a Friedmanna grającego na basie („Deserter’s Songs”, „Soft Bulletin”, „It’s A Wonderfull Life”, „Rock Action”, „The Great Eastern” - ktoś ma jeszcze wątpliwości, że to był jeden z najważniejszych producentów przełomu wieków?) oraz Grasshoppera z gitarą musiały być sporym przeżyciem.

Nie zawiedli się ci, którzy czekali głównie na materiał z „Deserter’s Songs”. Pierwsze doznania czekały ich już przy utworze nr 3, gdy zespół zaprezentował „Holes”. Były także: „Tonite It Shows”, „Funny Bird” (kapitalna, gęsta wersja), zagrany na bis „Goddess On A Hiway” i przede wszystkim kończący główną część „Opus 40”, z dodatkiem w postaci deklamowanego przez wokalistę fragmentu „Once In A Lifetime” Talking Heads. Spore przeżycie.

Z „All Is Dream” wybrzmiał „Tides Of The Moon” i przede wszystkim „The Dark Is Rising”, z tymi fantastycznymi kontrastami intymnych zwrotek i podniosłych refrenów. Grany jako przedostatni był swoistym punktem kulminacyjnym i dla niżej podpisanego najpiękniejszym momentem występu. Potem jeszcze tylko rozrywający bębenki czad „Senses On Fire” i tym mocnym akcentem zakończyło się dwugodzinne przedstawienie. Chyba dobrze, że żadnego materiału sprzed 1998 roku nie uświadczyliśmy, wtedy był to jednak całkiem inny zespół.

Właściwie wszystko było przeciwko nim: niezbyt liczna frekwencja (sala wypełniona w połowie), nagłośnienie, które nie było pod żadnym względem przygotowane na ten występ (momentami dźwięki zlewały się w jakieś bliżej nieokreślone buczenie i huk nieziemski), a jednak reakcje po koncercie były przeważnie entuzjastyczne. I szczerze mówiąc trudno nie mieć uznania dla formy, jaką ten zespół nieprzerwanie od lat prezentuje. To co teraz? Czekamy na Flaming Lips?

Przemek Skoczyński (21 grudnia 2008)

Relacja z festiwalu Ars Cameralis 2008:

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także