sx screenagers.pl - recenzja: Medium 21 - Killings From The Dial
Ocena: 8

Medium 21

Killings From The Dial

Okładka Medium 21 - Killings From The Dial

[Temptation Records; 10 marca 2003]

Godzina 2:43. W mieszkaniu gitarzysty Coldplay, Jona Bucklanda, dzwoni telefon.

- Ermmmm... Co za idiota dzwoni o tej porze... Lepiej, żeby to było ważne... Halo!

- Cześć, tu Chris!

- Chris? Co się stało?

- Jon, super, że odebrałeś. Właśnie słuchałem debiutanckiej płyty nowego zespołu. Nazywają się Medium 21!

- Świetnie, Chris! Dziękuje, że nie omieszkałeś mi o tym powiedzieć! Teraz idź już spać, ok?

- Nic nie rozumiesz. Ta płyta brzmi trochę jak nasz debiut! Jest jednak bardziej zróżnicowana i ma takie kompozycje, od których przechodzą mnie ciarki.. Wszystko wskazuje na to, że to oni mogą być The Next Big Thing!

- Chris, do cholery, jest trzecia w nocy!

- Ty naprawdę nic nie kumasz! Wiesz, jakie są te brukowce muzyczne. Jednego dnia jesteś Best Band In The World, następnego nikt o tobie nie pamięta! Oni naprawdę mogą być wielcy. Tym bardziej, że my w tym roku nic nie wydajemy. Co będzie jak powrócimy za rok, ale nie będzie już dla kogo wracać? Co będzie jak to Medium 21 będą na szczycie? Ubieraj się Jon, do cholery! Jedziemy do studia nagrywać płytę!

Chris z pewnością może mieć powód do niepokoju. Debiutancka płyta Medium 21 - "Killings From The Dial" - to jak do tej pory najlepszy moim zdaniem debiut 2003 roku. I tak, przypomina ona "Parachutes". To ten sam rodzaj muzycznego wyciszenia. Jednak na "Killings From The Dial" trochę więcej się dzieje. A nad wszystkim wisi duch Joy Division.

Wokalista zespołu - Jon Clough - śpiewa w sposób przypominający trochę Jarvisa Cockera z czasów "This Is Hardcore". Szczególnie wyraźnie słychać to w "The Wrong Road". Jednak w jego głosie wyczuwa się więcej determinacji. Jak w jednym z najlepszych na płycie "Daybreak Vs Pride", gdzie gitara naśladuje linię melodyczną wokalisty. Patent stary jak świat, a wrażenie niesamowite!

Takich perełek na płycie jest więcej. Czy to będzie "Junctions In Our Sleep", gdzie podniosły hymn płynnie zostaje sprowadzony na poziom akustycznej ballady (i z powrotem, i tak dwa razy), czy też kończący się przyjemnie łaskoczącą uszy instrumentalną eskapadą "Albert Ross", czy przypominający Coldplay "Catalyst R.U.N" - wszystkie te utwory sprawiają, że obok "Killings From The Dial" nie można przejść obojętnie. No po prostu nie można!

Na osobne omówienie zasługują dwa, i szkoda, że tylko dwa, hałaśliwe utwory. Pierwszy z nich - "The Cable And The Cars" - zaczyna się typowym dla, powiedzmy, Pixies, motywem. Jednak zagranym w taki sposób, że sam Frank Black, gdyby to słyszał, powinien powiedzieć coś w stylu: Oh Fuck! Co za hałas! Co za energia! Drugi - "Acting Like A Mirror" - to zgrzytliwy hołd dla Clinic. Urok tego ostatniego odkryłem dopiero po pewnym czasie. Uwielbiam ten moment, kiedy Jon przechodzi swoim głosem z obłąkańczej melorecytacji do super melodyjnego refrenu. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby takich numerów było tu więcej!

Ale mimo wszystko będzie 'tylko' dziewiątka. Dlaczego? Za dwa utwory. Za zalatujący amerykańską prowincją "By My Side" i za przydługawy kończący płytę "We Were The Ones". Oprócz tych dwóch kompozycji debiut Medium 21 jest moim zdaniem wyśmienity!

Ps. Czekamy teraz na odpowiedź Coldplay!

Tomasz Tomporowski (3 maja 2003)

Oceny

Tomasz Tomporowski: 9/10
Witek Wierzchowski: 9/10
Przemysław Nowak: 8/10
Tomasz Łuczak: 8/10
Kasia Wolanin: 7/10
Średnia z 14 ocen: 8,28/10

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także