Mokira
Persona
[Type Records; kwiecień 2009]
Andreas Tilliander pod pseudonimem Mokira współtworzył estetykę click’n’cuts. Teraz wkracza na terytoria graniczące z ostatnią płytą Tima Heckera z jednej strony oraz post-techno spod znaku Gas i Pole z drugiej. Otwarcie, które zapowiada niezwykle udany zwrot w stronę muzyki tła, jest imponujące. Dwa pierwsze numery (oraz wieńcząca album repryza motywu otwierającego płytę) to kawał solidnego ambientowego mięcha i gdyby tak wyglądała całość, to „Persona” walczyłaby o najwyższe tegoroczne laury na tym polu. Taśmowe pętle w stylu Basinskiego przekładane płynącymi po wąskim zakresie częstotliwości dronami, skąpane w szumach melodie i sporadyczne, metaliczne uderzenia skutecznie zawieszają w czasie i są na tyle hipnotyzujące, że nawet nie zauważa się przejścia w bardziej miałkie rejony wydawnictwa (płyta w ogóle jest świetnie zmiksowana i najlepiej słucha się jej jako całości). Na plus zaliczyć można jeszcze odkształconą melodię z repertuaru Lou Reeda („Street Hassle”) w krótkim „Ode To...”, ale pozostałe kawałki są już nieszczególnie angażujące. Na łatwych do wyróżnienia płaszczyznach dominują nieciekawe brzmienia w postaci ciężkiego, amelodycznego plumkania, szczątków rytmu i linii basu, w której od biedy można się doszukać pochodnych dubu, a „Oscillations And Tremolo”, będący dokładnie tym, co głosi tytuł, zahacza wręcz o banał. Syntezatorowy minimalizm nie broni się tu ze względu na niedostatek treści i niestety rzutuje dość istotnie na ogólne wrażenie, bo choć „Persona” zawiera porcję pierwszorzędnego ambientu, to było lepiej, kiedy płyty Mokira klikały.