Momenty #8

Zdjęcie Momenty #8

grafika: © Zofia Łobza

W ósmej części momentów zapraszam na niezobowiązującą przebieżkę po wydanych na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy ciekawych polskich utworach z intrygującymi punktami kulminacyjnymi. Dla wygodnej nawigacji ułożyłem je w naprzemienną mozaikę tracków spokojnych i dynamicznych.


1.Stara Rzeka - Mapa (Moment 1)

Poziom wrażliwości, na jaki wspiął się w tym utworze Kuba Ziołek, wciąż nie przestaje mnie zachwycać, mimo że od premiery minęło już ponad dziewięć miesięcy. Wsłuchując się w utrzymaną w folkowym duchu partię gitary ozdabianą anielskimi, ulokowanymi w tle rozwibrowanymi dźwiękowymi drobinkami, wszystkie palące problemy tego świata, jakie by one nie były, ot tak przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. A czyż nie otwarcia bram do zupełnie innego świata oczekujemy od artystów? Rzecz równie uduchowiona, jak co niektóre dokonania Phila Elveruma. By odnaleźć właściwą mapę, w poniższym linku przewińcie od razu do 53:17.

2.Flemings - I'm Fine (Moment 2)

Drugi po „Words” kawałek Flemings, z którym już od dawna nie umiem się na dłużej rozstać, to świetny przykład tego, że, abstrahując od błyskawicznie wpadającej w ucho zwrotki i nośnego refrenu, w dynamicznie poprowadzonym utworze łagodna, będąca okazją do swoistego wytchnienia instrumentalna partia może być perfekcyjnym punktem kulminacyjnym. Mostek, mimo swego minimalizmu jest tu niezwykle przemyślany, a muzycy przy jego pomocy umiejętnie dawkują i podkręcają nasze emocje w oczekiwaniu na ostateczne wyłonienie się chorusu, którego waga schodzi nawet momentami na drugi plan. Fachowa robota.

3.Adam Strug i Kwadrofonik - Wieczność (Moment 3)

Całe „Requiem Ludowe” to płyta bardzo smutna i skłaniająca do rozmyślań, zaś jej closer jest chyba najsilniej zostającym w (pod)świadomości nagraniem. Ten wyzbyty tym razem wstawek wokalnych Adama Struga lament, łączący w sobie urok instrumentów klawiszowych, dętych i perkusyjnych, ubarwionych jeszcze przejmującym i symbolicznym dźwiękiem zawieszonego w próżni sygnału telefonicznego, składa się na prawdziwie katarktyczne doświadczenie. Wyróżnione w podlinkowanym momencie i pojawiające się tu kilka razy audialne okruszki, oprócz piękna samego w sobie są zaś esencjonalnym fragmentem również z innego względu – wydają się jedynym elementem, który w kompozycji tej daje jakąś nadzieję.

4.Baasch - Siamese Sister (DreamChach remix) (Moment 4)

Do muzyki Baascha w pełni przekonałem się po udziale w jego koncercie na Playground Festival, gdzie obok Tomasza Makowieckiego był zdecydowanie najjaśniejszą postacią całej imprezy. Jeśli zaś chodzi o „Siamese Sister” to gahanowski wokal i chwytliwe operowanie synthpopowymi wzorcami uskuteczniane przez Bartka Schmidta pełnej mocy nabiera właśnie w muzycznej otoczce, jakiej dostarczył DreamChach. Od oryginału remix różni się bowiem przede wszystkim większą drapieżnością – zresztą posłuchajcie tylko, jak soczyście brzmi tu już sama zwrotka, nie mówiąc o finalnej kulminacji.

5.Julia Marcell - Marek (Moment 5)

Choć największą popularność w przypadku „Proxy” osiągnęły raczej inne utwory, kompozycją, której przeoczyć absolutnie nie można jest także „Marek” – drugie po „Andrew” najintymniejsze nagranie na całej płycie. Wysoki wokal Górniewicz, którego od fragmentu „A każda komórka to mała maszyna...” nie sposób określić inaczej niż cudownym, świetnie ilustruje tu rozterki poszukującego sensu człowieka zanurzonego jednocześnie w świecie coraz większej digitalizacji i ciągłej mobilności. Na poziomie wrażliwości i przekazu, choć uchwyconego z nieco innej perspektywy, piosenka intrygująco koresponduje z ,,Hi”, za którym stoi Hannah Diamond (sprawdźcie teksty). Z drugiej strony kawałek ten, choć zupełnie inny, ma też w sobie coś co kojarzy mi się ze słynnym „Falling” Julee Cruise.

6.Łona i Webber - Gdzie tak pięknie? (Moment 6)

Jak to już zwykło bywać z highlightami Łony, ich najlepszymi lirycznie fragmentami można by obdzielić co najmniej kilka solidnych hip-hopowych kawałków. Nie inaczej jest w przypadku „Gdzie tak pięknie?”, a szczególny majstersztyk stanowi tutaj cała druga zwrotka i mostek. Dodając do tego oldschoolowy bit Webbera i ogrom humoru aż szkoda, że numer ten, póki co, nie zrobił w powszechnej świadomości aż takiej furory (a GDYBY tylko pojawił się wideoklip...) jak równie rewelacyjny „Błąd”. Niedawne koncerty na lubelskich Innych Brzmieniach czy Woodstocku (wnosząc po streamie), dowiodły tylko, że track także w wersji live prezentuje się niezwykle przebojowo.

7.Księżyc - Mglista (Moment 7)

Albumowy powrót grupy Księżyc po niemal dwóch dekadach to bez wątpienia jedno z ważniejszych muzycznych wydarzeń zeszłego roku w Polsce. „Mglista”, czyli mój ulubiony utwór ze wspomnianego longplaya, mógłby być świetną audialną ilustracją zarówno jakiegoś starodawnego rytuału polegającego na nocnej, wspólnej wędrówce wokół jeziora ze świecami trzymanymi w dłoniach, jak i choćby pamiętnej sceny sabatu z całkiem klimatycznego, zeszłorocznego „The Witch” Roberta Eggersa. W wyróżnionym fragmencie, rozpoczynającym się od słów: „zawiśnij, a nie utoniesz”, szczególnie ujmuje zaś moment, w którym skrzypce i cała aranżacja, w duchu opisywanych u nas niegdyś widmowych dźwięków, bardzo niepokojąco przenikają i scalają się w brzmieniową całość z sekciarskim wokalem.

Wojciech Michalski (18 lipca 2016)

Dodaj komentarz

Komentarz:
Weryfikacja*:
 
captcha
 
Gość: gość
[15 sierpnia 2016]
rzeczywiście, wystarczy zamknąć oczy i słuchać, a świat i jego problemy tracą znaczenie. dzięki!

Polecamy

statystyka

Przeczytaj także